• Redakcja Nowy Poznań

Będzie mniej studentów

Poznań jest trzecim, największym ośrodkiem akademickim w Polsce, za Warszawą i Krakowem, na podobnym poziomie do Wrocławia, który w niektórych kategoriach go jednak przekracza. To ostatnie "srebro rodowe" naszego miasta, które jest efektem przeszłych zabiegów samorządu z lat 90-tych, których efektem był przede wszystkim rozwój infrastruktury UAM oraz rozwój uczelni prywatnych, na niższym poziomie, ale wliczanych do statystyk i generujących ruch biznesowy wokół ich społeczności akademickich. Czeka nas jednak dalszy spadek liczby studentów w Poznaniu, zgodny z ogólnopolskim trendem a także spowodowany coraz mniejszą atrakcyjnością miasta, jako miejsca przyszłego zatrudnienia.


Statystyki wskazujące spadek liczby studentów w Polsce nie zwracają uwagi na kilka aspektów kluczowych dla rynku prywatnych domów studenckich. Pierwszym jest utrzymująca się od 2004 r. liczba osób studiujących dziennie, która oscyluje w granicach 900–950 tys. Spada natomiast mocno liczba studentów niestacjonarnych, których w latach 2007–2019 ubyło ponad 576,2 tys. (-57,8%). Należy więc dostrzec, że zarówno spadki demograficzne, jak i kryzys gospodarczy wpływają niemal wyłącznie na zmniejszenie się liczby studentów w trybie niestacjonarnym. Oznacza to, że nie ma powiązania między wyżem studenckim a zapotrzebowaniem na domy studenckie. To dlatego, że studenci niestacjonarni nie są ich naturalnymi odbiorcami.


Drugą ważną sprawą jest wrażenie, że liczba studentów będzie dalej spadać. Jednak porównując obecną strukturę ludności ze współczynnikiem skolaryzacji w szkolnictwie wyższym (który wynosił w ostatnich latach 49%), możemy spodziewać się szybkiego wyhamowania tego trendu i ustabilizowania się liczby studentów w 2025 r. na poziomie ok. 1050 tys. Co więcej, możemy spodziewać się wzrostu tej liczby w latach 2025–2030 oraz ponownego spadku do 2035 r. Ostatecznie liczba studentów w latach 2025 i 2035 powinna być porównywalna.


Bardzo wysoki stan z lat 2006–2010 mylnie interpretowaliśmy jako normę. Nie dostrzegaliśmy przy tym, że liczba studentów w Polsce w niewielkim stopniu odbiegała wówczas od liczby studentów w Niemczech, kraju o dwukrotnie większej liczbie ludności. W tym kontekście poziom 1,0–1,1 mln studentów w Polsce rozpatrywać należy jako właściwy i zdrowy, a nagły wzrost odsetka osób studiujących w latach 1990–2006 i późniejszy spadek odczytywać można jako reakcję na niedobory i potrzebę szybkiego ich uzupełnienia, a tym samym jeden z symboli transformacji ustrojowej.



52 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie