• Redakcja Nowy Poznań

Bojarski, genialny fałszerz

Tomasz Specyał: Czesław Bojarski genialny wspólnik francuskiego ministerstwa finansów.


17 stycznia 1964 r. około godziny 17.30 przed swoim domem został zatrzymany Czesław Bojarski.Był to mężczyzna drobnej postury, elegancko ubrany, w żaden sposób nie wyglądający na groźnego gangstera. Policja pokazała mu nakaz sądowy i rozpoczęła rewizję, która trwała dziewięć godzin. Mimo tak niekorzystnej sytuacji zachował pełny spokój. Jego żona była również opanowana i sprawiała wrażenie jakby ją kompletnie nie obchodziło to, co się dzieje dookoła. Przetrząśnięto cały dom, przesunięto każdy mebel, zajrzano do każdej szafki, zdjęto dywany i wykładziny, ale nic nie znaleziono. Oficer dowodzący tą policyjną akcją był blady jak przysłowiowa ściana. Sprawa przybrała bardzo niekorzystny obrót, bowiem wiedział, że jeśli niczego nie znajdą, nie uniknie się skandalu. Bojarski będzie miał prawo udzielenia wywiadu prasie i opowiedzenia z oburzeniem o tym, jak z uczciwym obywatelem postąpiła tępa policja. W końcu przeszukanie dobiegło końca. Oficer kazał swoim ludziom zgromadzić się w salonie. Gospodarz domu siedział w fotelu. W salonie panował półmrok, paliła się tylko stojąca lampa. Policjant spojrzał na swych podwładnych, którzy stali w milczeniu i czekali na dalsze rozkazy. Nie pozostało mu nic innego jak tylko przeprosić za najście i ze skulonym ogonem wycofać się z piętnem porażki.

W tym momencie policjant niezgrabnie rozlał szklankę wody, która po chwili zniknęła, tym samym odsłaniając pomieszczenie ukryte pod podłogą. Zdjęto dywan, użyto łomów zniszczono parkiet ale znaleziono to czego szukano.

Czesław Jan Bojarski urodził się w październiku 1912 r. w Łańcucie. Studia rozpoczął na Politechnice Lwowskiej, ale ukończył je w Wolnym Mieście Gdańsku na Wyższej Szkole Technicznej z tytułem inżyniera architekta. O jego wojennych losach można tylko domniemywać. Według jednej z wersji brał udział w kampanii wrześniowej, a później przedostał się na Węgry, wedle innych informacji wskazuje się, że Bojarski uciekł z niemieckiego transportu. W każdym razie zdołał dotrzeć do Francji, gdzie dołączył do tworzącej się polskiej armii. Jednak w 1940 r. nie ewakuował się z innymi żołnierzami do Wielkiej Brytanii, tylko został na miejscu. Osiadł w Vic-sur-Cere w Owernii i tam żeby przeżyć imał się różnych zajęć. Inne źródła mówią, że Czesław Bojarski dostał się do niemieckiej niewoli. Przeszedł kilka obozów jenieckich. Z jednego z nich został przetransportowany do Francji gdzie podobnie jak inni jeńcy mający wykształcenie budowlane miał pracować przy rozbudowie umocnień nad Kanałem La Manche. Zrządzeniem losu podczas nalotu udało mu się uciec z transportu.


Po wojnie Czesław Bojarski przeniósł się do Paryża, ale ponieważ znał słabo francuski mógł podejmować się tylko najprostszych prac. Na kilka miesięcy znalazł zatrudnienie w fabryce obuwia, co nie odpowiadało ani jego wykształceniu, ani ambicjom. Bojarski postanowił żyć z wynalazków - w 1946 r. opatentował autorski projekt szczoteczki do zębów, zaprojektował też plastikowy ołówek, nowy rodzaj maszynek do golenia, a także model kawowych kapsułek do ekspresów. Chciał rozpocząć produkcję tych wynalazków, jednak utworzona przezeń firma zbankrutowała. W 1948 r. ożenił się z Francuzką, a jej rodzice kupili młodej parze domek pod Paryżem. Wkrótce na świat przyszła dwójka dzieci. Kiedy żona zaniemogła, a jej choroba pochłonęła wszystkie liche oszczędności, Czesław zrozumiał, że nie wiele mu brakuje do tego aby stoczyć się na samo dno nędzy. Ale nie poddał się, był uparty, cierpliwy i wytrwały aż w końcu zdecydował się podjąć ten krok, który miał go zaprowadzić do więzienia i historii fałszerstwa pieniędzy. Podczas swojej rozprawy przed sądem miał powiedzieć –„Jestem przyzwoitym człowiekiem. Wahałem się długo, ale jak powiadają, głód to nie przelewki”.


Do nielegalnej produkcji pieniędzy podszedł fachowo i z pełnym profesjonalizmem.

Całymi dniami bardzo dokładnie za pomocą lupy studiował banknoty, które zakwalifikował do podrobienia. Początkowo w zakłopotanie wprawiał go skomplikowany charakter malowideł na banknotach, ale początki zawsze bywają trudne. Bojarski był człowiekiem upartym i nie łatwo się poddawał. W między czasie podjął pracę w fabryce papieru, w ten sposób chciał poznać wszystkie procesy przy jego wytwarzaniu. Papier był równie ważny w jego przedsięwzięciu jak cała reszta, jeśli nie najważniejszy. Dotyk fałszywego banknotu przez kogoś kto się na tym zna mógł już w pierwszych chwilach zakończyć się katastrofą.

Dzięki doświadczeniu jakie zdobył w papierni Bojarski zdołał w warunkach domowych wyprodukować taki papier, jaki rodzaj maszynek do golenia, a także model kawowych kapsułek do ekspresów. Chciał rozpocząć produkcję tych wynalazków, jednak utworzona przezeń firma zbankrutowała. W 1948 r. ożenił się z Francuzką, a jej rodzice kupili młodej parze domek pod Paryżem. Wkrótce na świat przyszła dwójka dzieci. Kiedy żona zaniemogła, a jej choroba pochłonęła wszystkie liche oszczędności, Czesław zrozumiał, że nie wiele mu brakuje do tego aby stoczyć się na samo dno nędzy. Ale nie poddał się, był uparty, cierpliwy i wytrwały aż w końcu zdecydował się podjąć ten krok, który miał go zaprowadzić do więzienia i historii fałszerstwa pieniędzy. Podczas swojej rozprawy przed sądem miał powiedzieć –„Jestem przyzwoitym człowiekiem. Wahałem się długo, ale jak powiadają, głód to nie przelewki”.


Do nielegalnej produkcji pieniędzy podszedł fachowo i z pełnym profesjonalizmem.

Całymi dniami bardzo dokładnie za pomocą lupy studiował banknoty, które zakwalifikował do podrobienia. Początkowo w zakłopotanie wprawiał go skomplikowany charakter malowideł na banknotach, ale początki zawsze bywają trudne. Bojarski był człowiekiem upartym i nie łatwo się poddawał. W między czasie podjął pracę w fabryce papieru, w ten sposób chciał poznać wszystkie procesy przy jego wytwarzaniu. Papier był równie ważny w jego przedsięwzięciu jak cała reszta, jeśli nie najważniejszy. Dotyk fałszywego banknotu przez kogoś kto się na tym zna mógł już w pierwszych chwilach zakończyć się katastrofą.

Dzięki doświadczeniu jakie zdobył w papierni Bojarski zdołał w warunkach domowych wyprodukować taki papier, jaki wykorzystywany był do drukowania franków. Przez następny rok zajął się wykonaniem odpowiednich kliszy. Później już w czasie rozprawy sądowej eksperci oglądając je kiwali głowami z niedowierzaniem jak można było w chałupniczych warunkach zrobić coś tak genialnego. Jednak największą przeszkodą okazały się farby.


Niezmiernie trudno było mu osiągnąć subtelne, prawie niezauważalne przechodzenie niebieskich linii w ciemnoniebieskie i jasnobrązowe kolory. Ale takie trudności tylko go determinowały do cięższej pracy nad osiągnięciem celu. A cel był jeden – forsa! Bojarski wynalazł, zbudował i doprowadził do doskonałości szereg miniaturowych urządzeń, za pomocą których zmechanizował częściowo proces druku. Pracownię urządził na piętrze domku w Bobigny. Żona i dzieci nie mogły tam wchodzić, przekonane, że głowa rodziny potrzebuje ciszy i wytchnienia do pracy nad kolejnymi wynalazkami. I rzeczywiście Bojarski tam ciężko pracował nad tym, żeby polepszyć byt swojej rodzinie. Wydrukowawszy pierwsze banknoty nie mógł ich tak od razu wprowadzić do obiegu gdyż były zbyt nowe. Tak wiec kolejnym wyzwaniem dla Polaka było opracowanie metody ich postarzania, ale i to się udało. Gotowe banknoty mieszał z kurzem i popiołem, który zbierał w kościołach, co dawało znakomity efekt zużycia.


Bojarski sam się uporał z pracą, która w normalnych warunkach wymagałaby wysiłku sześciu specjalistów o bardzo wysokich kwalifikacjach. Sukces wieńczy dzieło. Prawie po dwóch latach wyczerpującej pracy Bojarski mógł w końcu odetchnąć z ulgą w końcu stał się wspólnikiem francuskiego Ministerstwa Finansów.

Kiedy w końcu puścił w obieg owoc swojej mozolnej, wielomiesięcznej pracy dokładnie monitorował czy aby jego dzieło nie zostało zdemaskowane. Żona codziennie kupowała wszystkie paryskie dzienniki i uważnie przeglądał je, aby dowiedzieć się, czy aby nie ma w nich wiadomości o pojawieniu się fałszywych franków. Informacji na ten temat nie znajdował.

Rodzina była przekonana, że głowa rodziny zajmuje się działalnością handlową, co tłumaczyło nie tylko źródło zarobków, ale także częste podróże. Bojarski był ostrożny i upłynniał swoje podróbki w różnych oddalonych od siebie miejscach. Przez trzy lata, aż do 1952 r. „franki” Bojarskiego rozpływały się w masie prawdziwych pieniędzy.

Dopiero 13 lipca 1952 roku na biurku dyrektora Narodowego Centrum do Walki z Fałszerzami Pieniędzy znalazł się pierwszy podrobiony banknot wykonany przez amatora Bojarskiego. Został on wyodrębniony, nie bez pewnych wahań, przez eksperta z kasy Banku Narodowego. Wątpliwości ustąpiły dopiero po specjalistycznym zbadaniu składu papieru i farb. Ponadto, eksperci ustalili, że na pieniądzach nie było ukrytych znaków, ale mogli to zrobić tylko ci nieliczni, którzy wiedzieli o ich istnieniu.


W 1960 r., kiedy we Francji przeprowadzono denominację i rozpoczęto wymianę pieniędzy, Czesław Bojarski miał już w miarę ustabilizowaną sytuację finansową, która pozwoliła mu na budowę domu według własnego projektu. Znalazła się w nim dobrze zakamuflowana drukarnia była w niej mini fabryka papieru, domowej roboty blaszane matryce, mieszalnik tuszów, naczynia do podrabiania znaków wodnych, a nawet własnego pomysłu maszyna do postarzania papieru. Nowym wyzwaniem dla Bojarskiego stał się stu frankowy banknot z wizerunkiem Napoleona Bonaparte. Banknot ten był chlubą i dumą francuskiego banku. Jego bezpieczeństwa przed fałszerzami miały chronić nowoczesne znaki wodne, odpowiedni papier, farba i grafika. Ale jak mówią Polak potrafi i to wszystko co wymyślili francuscy poszedł na łatwiznę i zaczął upłynniać fałszywki w najbliższym urzędzie pocztowym wymieniając ją na obce waluty. Na dodatek nie postarzone. Policji udało się go namierzyć i w ten sposób, w styczniu 1964 r. dotarła do Bojarskiego. To był koniec działalności firmy „Czesław Bojarski prywatna manufaktura -franki najlepszego sortu”.


Na początku czerwca 1966 roku Czesław Bojarski stanął przed paryskim sądem i za swoją działalność został skazany na 20 lat więzienia.

Po ogłoszeniu wyroku Emil Benamou miał powiedzieć prasie:

„Bojarski miał wybitne uzdolnienia malarskie, gdyby produkował dolary nie ujęlibyśmy go nigdy”. Natomiast „Times” Bojarskiego za jego geniusz i perfekcję nazwał wprost Leonardem da Vincim wśród fałszerzy pieniędzy. Szkody, jakie Bank Francji poniósł przez działalność Bojarskiego obliczono na ponad 3 mln nowych franków. Co gorsza okazało się, że sfałszowanych przez Bojarskiego banknotów nie sposób wycofać z rynku, gdyż wymagałoby to przeprowadzenia specjalistycznych badań w przypadku każdego z nich. Od oryginału różnił je kosmyk włosów w grzywce Napoleona Bonapartego, płatek w kwiatku, minimalnie intensywniejszy odcień różu na kołnierzu cesarza oraz odrobinę za mało nasycona czerń farby drukarskiej. Wreszcie prawie niewyczuwalna, ale jednak ciut grubsza warstwa owej farby. Ot, detale, nie do zauważenia przez laika, nie do odkrycia przez mało wprawne oko. W tej sytuacji rząd Francji podjął bezprecedensową decyzję, że stufrankowe "Napoleony" zostaną wycofane i zastąpione innym banknotem.

Bojarski, wyszedł na wolność po 13 latach odsiadki za dobre sprawowanie. Czekała na niego stęskniona rodzina. Podczas urlopu, który spędzał z żoną doszło w ich skromnym mieszkaniu do awarii. Pęka rura i musiała interweniować straż ogniowa, która znalazła ukryte złoto, była to resztka majątku genialnego, polskiego artysty. W wyniku kolejnego procesu wszystko został skonfiskowany. Cierpiący na chorobę Alzheimera i żyjący w nędzy Czesław Bojarski zmarł 2 maja 2003 roku, kilkanaście miesięcy po wprowadzeniu we Francji euro. Podrobione przez niego banknoty są rarytasem dla kolekcjonerów. W 2015 r. na aukcji w Paryżu "autentyczny Bojarski z Napoleonem" został sprzedany za ponad 7 tys. euro.


Jego historia zainspirowała film Le Jardinier d'Argenteuil autorstwa Jean-Paula Le Chanoisa (1966 ). Jednak film ten nie jest, ściśle rzecz biorąc, biografią opowiadającą o autentycznych wydarzeniach , ale raczej komedią inspirowaną tym, co nazwano "sprawą Bojarskiego”. Tomasz Specyał


24 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie