• Redakcja Nowy Poznań

Na Lwów!

Naciski wywierane przez premiera Ignacego Paderewskiego z Warszawy oraz na miejscu, w Poznaniu, przez pułkownika Władysława Andersa, księdza Stanisława Adamskiego i Władysława Seydę na generała Dowbora-Muśnickiego w celu wysłania regularnego wojska na odsiecz Lwowa, 12 marca 1919 roku przyniosły oczekiwany skutek. Kluczową rolę odegrał w tym dziele złożony sześć dni wcześniej postulat Misji Sojuszniczej, której część polityków, zwłaszcza nieoceniony przyjaciel Polski, generał Carton de Wiart, również domagało się wysłania pomocy militarnej na front polsko-ukraiński.

Głównodowodzący Armii Wielkopolskiej uległ namowom pod postawionym przez siebie warunkiem złożenia przez Aliantów gwarancji, że układ rozejmowy z Niemcami zostanie utrzymany.


I tak oto pierwsze transporty ekspedycyjnej Grupy Wojsk Wielkopolskich pod dowództwem pułkownika Daniela Konarzewskiego dokładnie 101 lat temu wyruszyły z Poznania, entuzjastycznie żegnane przez mieszkańców.


Wiodły naszych żołnierzy te same słowa, którymi generał Dowbór-Muśnicki pożegnał 9 marca ochotników podporucznika Ciaciucha: „Idziecie na odsiecz Lwowa! Pamiętajcie, że jak się sprawować będziecie tak o nas tu w ogóle sądzić będą. Pokażcie, cośmy warci. Trzymając się razem; niech wam nawet myśl w głowie nie postoi, abyście mogli kiedykolwiek ręce podnieść do góry. Dla żołnierza polskiego jest tylko jedno hasło: albo trup, albo zwycięstwo. Pamiętajcie o Bogu, z modlitwą idziecie w bój, jak przodkowie nasi. Walczyć będziecie nie za sprawę jakiegoś koła czy warstwy, ale za sprawę całego narodu polskiego. Wyjeżdżacie dobrze zaopatrzeni, unieście za sobą to poczucie ładu i porządku, które nas tak trzyma, i tam, w nowe warunki. Zachowajcie się tak, jak na prawego Polaka i Poznańczyka przystało. Idźcie w bój śmiało ochoczo; będziemy pamiętali o was i niedługo więcej nas ruszy w wasze ślady. Niech was Bóg prowadzi! Czołem!”


Do Starej Wiszni, miejsca koncentracji Grupy, dotarł 1 Pułk Strzelców Wielkopolskich ze sztabem, I dywizjonem 1 Pułku Artylerii Polowej, baterią ciężkiej artylerii, eskadrą lotniczą z 7. samolotami i plutonem łączności. W sumie do dyspozycji generała Wacława Iwaszkiewicza, obrońcy Lwowa stawiło się 3.873 żołnierzy wielkopolskich.

I już o świcie 17 marca, pod Gródkiem Jagiellońskim, rozległ się paniczny okrzyk Ukraińców pierzchających na widok rogatywek naszych chłopców: „biskupi idą!” Wielkopolanie błyskawicznie dotarli do Gródka Jagiellońskiego i ostatecznie przerwali pierścień otaczający Lwów.


Daniel Kęszycki wspominał: „Pułkownik Bukowiecki, późniejszy generał brygady, opowiadał mi, że żołnierzy nie można było powstrzymać w czasie pogoni za rozgromionymi Ukraińcami. Robiono rzeczy najbardziej nieprawdopodobne: piechota atakowała stanowiska karabinów maszynowych, artyleria szarżowała na równi z kawalerią i tylko pod groźbą surowych kar zdołano powstrzymać tabory i służbę sanitarną od przyłączenia się do pościgu. (…) Chociaż dobre uczynki rzadko bywają nagradzane, wysłanie pomocy do Lwowa okazało się korzystne dla Poznańskiego. Wiadomość o nowym zwycięstwie Polaków zaskoczyła obradujących w Paryżu. Nawet stary gałgan Lloyd George doszedł do przekonania, że Poznańskie jest naprawdę ziemią polską.” Jarosław Kiliński


#POWSTANIEna102


Na zdjęciach: pułkownik Konarzewski (1918) , Odznaka Honorowa "Orlęta" i grafika naszej polskiej, wspólnej sprawy.


7 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie