• Redakcja Nowy Poznań

Polityczne gierki 1919

W marcu 1919 roku zwycięska Ententa była sojuszem już tylko z nazwy. Szczególny antagonizm w kwestii spożycia owoców zwycięstwa dzielił Francuzów i Anglików, był to zresztą antagonizm o odwiecznym podłożu, a ich współpraca datująca się od 1904 roku, z punktu widzenia całości relacji między tymi dwoma nacjami i państwami miała charakter incydentalny. W rywalizacji obu tych mocarstw o nadanie kształtu powojennej Europie, szczęśliwym trafem mieliśmy w ogóle jakichś sojuszników. Byli nimi Francuzi, którzy obawiając się odrodzenia siły Niemiec, stawiali na maksymalne osłabienie tego państwa kosztem wzrostu siły i znaczenia wschodnich sąsiadów Rzeszy. Gdyby nie implozja carskiej Rosji, w tej francuskiej kombinacji Polska nie odgrywałaby zapewne żadnej roli. Jednak wobec anarchii na Wschodzie, zyskiwaliśmy tym samym ambasadora naszych interesów w Wersalu. Jako numer drugi, za Czechosłowacją.


Dlatego drugim, dość szczęśliwym trafem dla Wielkopolan była okoliczność, że na czele Misji Międzysojuszniczej w Polsce stanął właśnie francuski polityk - Joseph Noulens, na którego przychylność, w przeciwieństwie do pozostałych członków Misji, mogliśmy liczyć. Misja, a właściwie Komisja Międzysojusznicza dla Zbadania Spraw Polskich przebywała w Warszawie od stycznia 1919 roku i miała kontrolować sprawy polskie w ramach konferencji pokojowej w Paryżu. Zajmowała się też konfliktem polsko – ukraińskim, a 1 marca 1919 roku, o godzinie 8:00 przybyła do Poznania w celu zbadania przestrzegania przez Wielkopolan i Niemców postanowień rozejmu trewirskiego. Poznańczycy zrobili wszystko, co potrafili, by wywrzeć wrażenie pełnej integralności naszej prowincji z Polską i olśnić delegatów, co udało się zresztą z różnym skutkiem. Na dworcu powitały delegatów oddziały Straży Ludowej, Bractwa Kurkowego, 1. Pułku Ułanów Wielkopolskich, Sztabu Głównego NRL z generałem Dowborem-Muśnickim, burmistrz Jarogniew Drwęski i tłumy mieszkańców. Udekorowano flagami państw sojuszniczych całe miasto, zawieszono lekcje w szkołach, zamknięto sklepy i urzędy. Na Placu Wolności odbyła się defilada oddziałów piechoty, artylerii i kawalerii. Wojsko prezentowało się świetnie pod względem wyszkolenia, umundurowania i uzbrojenia, niewielu tylko zdawało sobie sprawę, że do naszej broni dramatycznie brakuje amunicji. Na Starym Rynku tłumy śpiewały „Rotę” i „Boże coś Polskę”. Gości umieszczono w Zamku Cesarskim i goszczono posiłkami ze słynnej restauracji „Hungaria” Feliksa Hirschberga. Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik, bo komisarze Naczelnej Rady Ludowej przekonani relacją z pobytu w Warszawie, złożoną przez Korfantego, zdawali sobie sprawę, jak wspominał Daniel Kęszycki, „że socjaliści polscy woleliby Polskę mniejszą, lecz socjalistyczną, i gdyby tylko mogli, oddaliby Pomorze i Poznańskie Prusom, nie mając sentymentu do mieszkańców prowincji, których uważali za klerykałów i reakcjonistów.”


O skutkach prac Misji, która w Poznaniu przebywała do 20 marca będzie pewnie jeszcze okazja napisać, ale tu zaznaczyć wypada, że Joseph Noulens, ujęty przyjęciem, jakie go spotkało, przynajmniej nie szczędził nam obietnic spełnienia wszystkich naszych marzeń i aspiracji, z przynależnością Górnego Śląska i Pomorza włącznie, co jak zwykle łechtało próżność naiwnych. Choć jak zauważył wspomniany wyżej Kęszycki: „W rzeczywistości nasza sytuacja w Paryżu wygląda całkiem odmiennie, niż to usiłował nam sugerować Noulens. Lloyd George był zdeklarowanym wrogiem Polski. Czesi, którzy rozgłaszali pod naszym adresem najbardziej niewybredne kłamstwa i oszczerstwa, byli w tym czasie, nie wiadomo dlaczego, ukochanym pupilkiem Ententy (czyżby dlatego, że zdradzili i sprzedali Kołczaka bolszewikom?), w każdym razie słuchano ich znacznie chętniej aniżeli delegatów Polskiego Komitetu Narodowego w Paryżu.”

Niemniej jednak zaryzykować można tezę, że w rozmowach Misji z Polakami i Niemcami, sympatia Noulensa była naszym najpoważniejszym atutem. Z tego powodu nie tylko marszałka Focha, ale również nazwisko tego Francuza, w annałach powstania wielkopolskiego, możemy zapisywać w pozytywnym kontekście.


#POWSTANIEna102


Na zdjęciu fotografia portretowa Josepha Noulensa z dedykacją dla I. J. Paderewskiego : "Dla Jego Ekscelencji Pana Ignacego Paderewskiego w dowód szczerej przyjaźni i przywiązania do szlachetnej sprawy J. Noulens, Paryż 11 kwietnia 1919." (ze zbiorów Uniwersytetu Jagiellońskiego).


11 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie