• Redakcja Nowy Poznań

Walki nad Obrą

12 lutego 1919 roku na zachodzie ponad 2.000 Niemców wspartych pułkiem artylerii i dwoma pociągami pancernymi kontynuowało ofensywę w kierunku na Wolsztyn.

Poprowadzone z trzech stron kolejne, oskrzydlające uderzenie niemieckie na Babimost okazało się skuteczne. Atak wsparty pociągiem pancernym, któremu udało się wjechać na stację kolejową w mieście oraz brak amunicji po nieskutecznym kontrataku zmusiły obrońców do porzucenia swoich pozycji. Dowódca załogi Babimostu, podporucznik Tomiak nakazał wycofującym się oddziałom powstańczym obsadzenie i obronę istotnego strategicznie mostu w Grójcu Wielkim, a sam, wraz z kilkoma powstańcami próbował osłonić odwrót ostrzeliwując nacierających Niemców i został przy tym ciężko ranny. Utrata dowódcy i siła wrogiego natarcia spowodowały panikę w szeregach powstańczych, dzięki której Niemcy dotarli do Chobienic i w rejon mostu w Grójcu.


Katastrofalną sytuację uratował podporucznik Stanisław Siuda, który ze swoim oddziałem ogarnął w Nieborzy popłoch uciekających z Babimostu żołnierzy polskich wydając, jak wspominał, najkrótszy rozkaz w swojej wojskowym życiu: "-W tył zwrot, marsz!" I tak pomaszerowali odbijając szczęśliwie Chobienice, ale przyczółek mostowy w Grójcu pozostał w łapskach niemieckich.

Pod Kargową Niemcy zepchnęli placówki powstańcze z północnego i zachodniego przedpola miejscowości, wieczorny atak poprzedzając również nawałą artyleryjską - tym razem celną.


Powstańcy dwukrotnie odparli frontowe ataki Niemców, podpuszczając ich i strzelając z bliskiej odległości. Przeprowadzili również kontruderzenie na oskrzydlające ich jednostki niemieckie, które jednak nie przyniosło sukcesu. Zdziesiątkowani obrońcy stopniowo wycofali się do Kopanicy. Samo miasteczko ocaliła przed pościgiem niemieckim miejscowa drużyna kopanicka Józefa Szwaby, której powstańcy zatrzymali ogniem karabinu maszynowego ustawionego na Nowym Rynku nacierających żołnierzy niemieckich, a przybyły w sukurs odwód - kompania podporucznika Wojciecha Eckerta wyparł Niemców za północny kanał Obry.


Dzielna choć przegrana obrona Kargowej i Babimostu kosztowała nas 40 poległych, 70 rannych i 30 żołnierzy, którzy trafili do niemieckiej niewoli. Straty niemieckie sięgnęły 70 zabitych i rannych żołnierzy. Uświadomiła też dowódcom relatywną słabość ochotniczych sił powstańczych, zaopatrzenia i logistyki w starciu z regularną armią niemiecką; z drugiej strony jednak, proces tworzenia regularnej armii, centralnego dowództwa i zabezpieczania zdobytego terenu był już na tyle zaawansowany, że nie pozwolił Niemcom na osiągnięcie zasadniczego celu ofensywy: Wolsztyn pozostał polski. W tym kontekście starcie to można uznać za remisowe - żadna ze stron nie była w stanie osiągnąć przełamania.

By odebrać Niemcom przyczółek mostowy, ppor. Siuda poprosił Dowództwo Główne w Poznaniu o posiłki. Nazajutrz, 13 lutego 1919 roku Dowództwo Główne skierowało ze swego odwodu na zagrożony odcinek II Poznański Batalion Garnizonowy z 2 baterią armat, które po przybyciu zluzowały wyczerpane oddziały powstańcze od Grójca Wielkiego do Kopanicy włącznie i przybyły w samą porę, by zatrzymać kolejny niemiecki atak na Kopanicę właśnie.

Tego dnia komisja rozejmowa w Trewirze nakazała Niemcom zaprzestania działań ofensywnych. Do Warszawy przybył Joseph Noulens – francuski polityk, który został mianowany przez Ententę szefem Komisji Międzysojuszniczej dla Zbadania Spraw Polskich – instytucji mającej kontrolować sytuację w Polsce w duchu postanowień konferencji pokojowej w Paryżu.


#POWSTANIEna102

Na ilustracji most nad Obrą, w położonym między jeziorami Grójcu Wielkim koło Babimostu. W lutym 1919 roku miał znaczenie strategiczne - będziemy o niego jeszcze krwawo walczyć. Źródło: wolsztyn.blogspot.com


16 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie